24 lut 2012

Wycieczka z zawieszonym nauczycielem? !!!

W SSP w Zającu zbierane są podpisy w intencji zawieszonego nauczyciela SSP w Wyszkowie ( art 207 kk) a konkretnie chodzi o umożliwienie mu udziału w wycieczce szkolnej z dziećmi z wymienionej placówki. 
Pogratulować tym, którzy się pod ową petycją podpiszą nieświadomi faktu, iż nauczycielowi do czasu rozstrzygnięcia sprawy w sądzie nie wolno uczyć ani wyjeżdżać w roli opiekuna z uczniami. 
Nie wolno...ale jak się okazuje ww. nauczyciel w okresie wakacyjnym przebywał jako opiekun uczniów nad morzem ... Jak widać nie brak osobie stale promującej tego pedagoga tupetu i pewności siebie i jeszcze czegoś, ale przemilczę ten temat bo szkoda sobie "gębę wycierać" czymś takim.

Pierwszy wyrok skazujący w Wyszkowie

W ostatnim miesiącu został wydany wyrok skazujący ( łagodny ) wobec matki , która uderzyła cudze dziecko w SSP w Wyszkowie i zastosowała wobec niego groźby karalne. Tym samym sprawiedliwości stało się zadość...Tyle, że nie do końca. Osoby faktycznie odpowiedzialne za podburzanie nieszczęsnej kobiety do ww. działań pozostały bezkarne. Cóż... Mają więcej szczęścia niż rozumu.

7 lut 2012

Ameba, czyli ciekawa wypowiedź byłego nauczyciela...

Przeglądając prasę internetową wpadłam na ten artykuł , a pod nim odkryłam komentarz , który ujął mnie do tego stopnia, że nie mogłam sobie odmówić zacytowania go na blogu :


~Były nauczyciel: Wyjawię Wam prawdziwą przyczynę oświatowego zła.
"Jestem byłym nauczycielem. Uciekłem z oświaty do działalności prywatnej zasadniczo z jednego powodu: nie mogłem już dłużej wytrzymać z tępymi jak cep babami w pokoju nauczycielskim. Dodam, że uciekłem nie z powodu zachowania uczniów (bo z nimi potrafiłem jakoś współpracować), ani z powodu niskich zarobków, ale właśnie z powodu nauczycielek. Ludzie, nigdy byście nie uwierzyli jakie babskie tłumoki uczą Wasze dzieci. Jest to m.in. efekt negatywnej selekcji. Niska płaca, więc faceci uciekają do godnych zawodów. Zostaje - z pewnymi nielicznymi wyjątkami - najgorszy sort idiotek. Wcale nie przesadzam ! W moim pokoju nauczycielskim, baby prowadziły rozmowy wyłącznie o ciuchach, serialach telewizyjnych, disco-polo, itp. To są po prostu intelektualne zera !! Czułem się w tym pokoju jak brylant w szambie, choć w rzeczywistości za takiego nigdy się nie uważałem. Otoczony zewsząd wrzeszczącymi kretynkami, nie byłem nawet w stanie odpocząć między lekcjami ! Na dodatek tworzyły one w szkole coś w rodzaju `babskiej mafii', powiązanej niewidzialną siecią połączeń towarzyskich. Objawiało się to między innymi tym, że dodatki motywacyjne przydzielały (za pomocą - równie głupiej - koleżanki dyrektorki) wyłącznie sobie - mimo tego, że nie miały właściwie żadnych osiągnięć. To było prawdziwe Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. I pomyśleć, że takim babskim cymbałom, inne babskie tłumoki z kuratorium przyznają - najczęściej na podstawie stosu absurdalnych papierów - tytuły nauczyciela dyplomowanego !! Kompletny chlew ostatniej reformy ! Poza tym, szybko zrozumiałem, że z tymi - wyjącymi z samotności - starymi kaszalotami, nigdy nic nie wystrajkuję, bo one wszystkiego się boją. Boją się nawet wysikać w czasie lekcji, a co dopiero podjąć akcję strajkową ! Nie potrafią też skutecznie zdyscyplinować agresywnych bandziorów, którzy niszczą możliwość nauki normalnym uczniom. Te porąbane psycholożki, które bronią szkolnych chuliganów, są przecież samicami. Zapamiętajcie: z babskim inwentarzem nigdy nic się nie uda ! Nigdy !!! I rząd doskonale o tym wie i wykorzystuje to, bo nie czuje pistoletu strajkowego. Po prostu - taką tchórzliwą babską strukturę społeczną jak nauczycielki można olać moczem złocistym, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na podwyżki dla górników, aby ci drudzy nie przyjechali z kilofami. A więc najlepsi nauczyciele odchodzą (bądź nie przychodzą) i zapaść się pogłębia. Czyli po prostu generuje się błędne koło ! Dodatkowo, właśnie to babskie i miękkie podejście do uczniów powoduje to, że oni często przepoczwarzają się w bezkarnych bandytów, którzy w najlepszym razie jedynie olewają nauczycieli, zamiast ich zwyczajowo wyzwać, a nawet pobić (co też się zdarza). Przykro mi pisać w ten sposób o byłych `koleżankach', ale niestety ta brutalna prawda jest aż nadto widoczna. Powtarzam: główną przyczyną zła w oświacie jest to, że 95 % nauczycieli stanowią tchórzliwe babiszony o inteligencji ameby ! Każdy rozumny człowiek wie, że taki dramatycznie wysoki procent jest zjawiskiem właściwie patologicznym, które jak gdyby zakłóca `równowagę biologiczną' między nauczycielami a uczniami, na korzyść tych drugich. Nie mówiąc już o tym, że baby bez facetów po prostu głupieją w pokoju nauczycielskim. A niestety nic nie wskazuje na to, żeby rząd chciał stworzyć zachętę dla mężczyzn, aby podjęli pracę w szkole (a tutaj parytety rzeczywiście by się przydały). Dlatego ja, niedawno chętnie i czujnie spieprzyłem z oświatowego ringu (a raczej chlewu), jak Gołota w walce z Tysonem. Teraz pracuję jako informatyk i zarabiam ok. 5600 zł brutto. Pozdrawiam nauczycieli - facetów, którzy jeszcze gniją w szkole !

PS. Dla ścisłości i obiektywności dodam, że w tej nieszczęsnej byłej mojej szkole istniały dwie normalne nauczycielki (pozdrowienia dla Pani Ani i dla Pani Dagmary !). Ale to były niestety jedyne takie zacne kobiety, wśród pozostałych (około pięćdziesięciu) odrażających z wyglądu i z zachowania pasztetów."



Nic dodać, nic ująć..No chyba tylko tyle, że kiedy wyginie starodawna kadra wykształcona w dobrej komunistycznej szkole ( typu SN choćby...) to trzeba będzie uznać, że 100% nauczycieli to będą bezmózgie ameby...

30 sty 2012

Nauczyciele masowo uciekają na urlopy zdrowotne

Nauczyciele masowo uciekają na urlopy zdrowotne

Dzisiaj, 30 stycznia (06:28) 
 
Pedagodzy znaleźli sposób na przeczekanie trudnego czasu związanego z niżem demograficznym. Uciekają na płatne urlopy dla poratowania zdrowia. Z takiego przywileju rocznie korzysta już 15 tysięcy osób - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Jak wylicza, w każdym roku szkolnym liczba ta rosła średnio o tysiąc osób, w tym roku - aż o dwa tysiące.

Za takie urlopy słono płacą samorządy - od 60 tysięcy do nawet 150 tysięcy złotych za trzykrotne skorzystanie z urlopu w ciągu kariery zawodowej, na co pozwala Karta nauczyciela. Łącznie każdego roku kosztuje to gminy 600 milionów złotych.

Z informacji zebranych od dyrektorów szkół wynika, że pedagodzy idą na urlop, bo np. pozwala im to uniknąć zwolnienia. Inni w tym czasie wyjeżdżają za granicę dorobić albo przedłużają sobie w ten sposób urlop macierzyński.

Nauczyciele, jak mało kto, mają prawo do płatnego odpoczynku. Sprzeciwiamy się jego likwidacji - podkreśla prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Przyznaje jednak, że system powinien zostać uszczelniony.

Czyżby sesja na pedagogice ;-) :-PPP ?

Nie słuchać, oglądać ( najlepiej bez dźwięku )

17 sty 2012

Szykuje się pogrom na egzaminie gimnazjalnym

Szykuje się pogrom na egzaminie gimnazjalnym

Logo dostawcy  


Szykuje się pogrom na egzaminie gimnazjalnym - alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna". Opublikowany przez Centralną Komisję Egzaminacyjną arkusz nowego testu jest tak trudny, że poruszył nawet pedagogów. Wystraszeni uczniowie piszą petycje do MEN - czytamy w gazecie.

"Dziennik Gazeta Prawna" dodaje, że zdaniem pedagogów test pojawił się zbyt późno. W dodatku komisja zupełnie zapomniała o uczniach z dysfunkcjami i dla nich arkusz przykładowy nie został opublikowany wcale.



Do tej pory uczniowie rozwiązywali testy według starych sprawdzonych metod - przypomina gazeta. Teraz - zdaniem nauczycieli - testy wymagają od uczniów zupełnie innego sposobu myślenia. Zwracają też uwagę, że w części dotyczącej fizyki od uczniów oczekuje się znajomości określonego przebiegu doświadczeń.

Tymczasem - zauważają pedagodzy - każdy nauczyciel robi je inaczej, poza tym w większości szkół przeprowadzanie doświadczeń jest fikcją. Na domiar złego w teście z fizyki pytania są podchwytliwe, a niuanse tak subtelne, że uczniowie mają prawo ich nie zauważyć. Do tego pojawiają się zagadnienia, których w ogóle nie ma w podstawie programowej.

Nauczyciele narzekają też na test z języka polskiego. Wyniki próbnego testu pokazały, że uczniowie nie umieją planować doświadczeń, czytać ze zrozumieniem czy odnosić teorii do rzeczywistości.
(jpo, mj)

I wybrane komentarze :

~AZ [2011-11-24 06:47]
Mam dwoje dzieci, w swoim czasie chodziły do szkoły.Gdyby nie moje zainteresowanie ich postępami i pomoc to efekty byłyby nieciekawe.Pozoim"kadry nauczycielskiej" z roku na rok jest coraz niższy.Wykład lekcyjny polega u nich na przeczytaniu tekstu z podręcznika lub notatek,zero własnej interpretacji.Pytanie dociekliwego ucznia zbywane jest "nie teraz,nie mam czasu".Co mają zrobić te dzieci, których rodzice się nie interesują ich postępami?


~Wars [2011-11-24 10:36]
Egzamin gimnazjalny
Niestety, to wina przede wszystkim niskiego poziomu wiedzy nauczycieli, braku autorytetu wśród młodzieży i pokazania uczniom, że można nic nie robić a i tak przejdzie się do następnej klasy. Dyrektorzy szkół, chcąc utrzymać się na stanowisku, również na wszystko przymykają oczy, aby tylko osiągnąć odpowiednie wskaźniki statystyczne. Jesli chodzi o chemię, fizykę, to w wielu szkołach młodzież nie słyszała i nie widziała (nawet jednego pokazowego)żadnego doświadczenia. Ponieważ coraz mniej jest uczniów w szkołach, jedyne kryterium utrzymania się szkoły jest bardzo niski poziom nauki, wychowania i wówczas wszyscy kończą szkołę. Wystarczy przeanalizować wyniki matur - tam gdzie matury odbywają się zgodnie z wytycznymi - połowa oblewa, w szkołach, w któryczh nauczyciele pomagają na maturze, młodzież korzysta z telefonów komórkowych, wychodzi do innych pomieszczeń w trakcie pisania matury - tam zdawalność jest dużo większa. A wszystko po to, aby nie zlikwidowali szkoły. Czego zatem uczą nauczyciele? - oszukiwać, kombinować, zero wysiłku ze strony ucznia. Nauczyciele sami się spóźniają na lekcje, akceptują zatem spóźnienia uczniów. Gdzie tu pedagogika, wychowanie?


~Stary dziad [2011-11-24 06:25]
Czyżby w końcu normalny test? Z wymaganiem wiedzy na jakimś poziomie? Od paru lat dziwi mnie niski poziom intelektualny i cywilizacyjny polskich maturzystów i co za tym idzie poziom szkół wyższych, bo niestety nart najlepszy pedagog nie da rady stadu czarnych baranow

13 sty 2012

Dyrektorzy szkół do wymiany. MEN kontra nepotyzm i kolesiostwo.


"Ośrodek Rozwoju Edukacji - agenda podległa Ministerstwu Edukacji - wystawił bardzo niepochlebną opinię dyrektorom polskich szkół. Oskarża ich o sabotowanie reform i zaleca zmiany w sposobie mianowania, informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

W raporcie poświęconym sytuacji oraz statusowi zawodowemu dyrektorów szkół można przeczytać, że to właśnie model ich pracy jest ważną przyczyną porażek wielu reform wdrażanych w oświacie. Za niewłaściwy uznano fakt, że prawie wszyscy dyrektorzy są nauczycielami, a większość kieruje placówką, w której wcześniej pracowali jako pedagodzy.

O skostniałym układzie zarządzania oświatą świadczy fakt, że co drugi dyrektor kieruje szkołą ponad 8 lat, czyli ponad dwie kadencje, a co siódmy - co najmniej cztery kadencje. Jako patologiczne zjawiska raport wskazuje wysoki poziom niesformalizowanych relacji pomiędzy organem prowadzącym placówkę szkolną, czyli najczęściej gminą, a dyrektorem. W efekcie w co piątej gminie wiejskiej konkursy na dyrektorów szkół w ogóle się nie odbyły, a stanowiska zostały powierzone. 

 "DGP" zapowiada, że w lutym Ośrodek Rozwoju Edukacji przedstawi sporządzone na zlecenie MEN rozwiązania legislacyjne dotyczące statusu zawodowego dyrektorów szkół. Z bardzo wstępnych informacji na ten temat wynika, że dyrektorem szkoły będzie można zostać pod warunkiem, że się w niej wcześniej nie uczyło, bez przywilejów wynikających z Karty Nauczyciela, za to z obowiązkiem ukończenia studiów menedżerskich i najwyżej na dwie kadencje.

Pomysł oburzył dyrektorów szkół, którzy twierdzą, że ten kto proponuje takie zmiany nie zna specyfiki kierowania szkołą."

A że się oburzają to nihil novi... Tracą swoje możliwości i przywileje wynikające z wieloletniej zażyłości ze środowiskiem w którym pracują i z którego najczęściej się wywodzą.
Przykłady?
A po co, kto się orientuje ten wie.

Brawo MEN , może i nasz głos miał wpływ na tę decyzję, kto wie...???

A tak na marginesie szykanowane dzieci z Wyszkowa są dziś w gimnazjum najlepszymi uczniami. Ciekawe jaki los spotkał Tych "najlepszych" z Wyszkowa? Zapewne jak zawsze ciągną ogony...???

14 gru 2011

Czego naprawdę uczy szkoła podstawowa?

 
 Główny grzech polskiego systemu edukacji, czyli nauka pod egzaminy, rozpoczyna się już w podstawówce - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" na podstawie wyników kontroli przeprowadzonych przez kuratoria. 



Najsłabiej ocenianym elementem przez kuratoria jest nabywanie przez uczniów wiadomości i umiejętności. Potwierdza to wnioski płynące z wyników sprawdzianu szóstoklasisty, na którym najgorzej wypadają te pytania, które sprawdzają umiejętności do wykorzystania wiadomości w praktyce.

Powody takiej sytuacji określili uczniowie jednej ze szkół podstawowych w woj. opolskim: nauczyciele nie motywują do nauki i tylko niektórzy tłumaczą ponownie niezrozumiałe fragmenty lekcji. W jednej ze śląskich szkół wizytatorzy spostrzegli, że szkoła nie brała pod uwagę opinii z poradni psychologiczno-pedagogicznych, które wskazywały na konieczność indywidualnej pracy z uczniami.

Ale pedagodzy mają też inne grzechy. - Przyłapałam nauczycieli na tym, że robiąc sprawdziany korzystali z gotowców oferowanych przez wydawnictwa edukacyjne. Zabroniłam tego procederu - opowiada Elżbieta Szafrańska, dyrektor Szkoły Podstawowej w Radostowie w warmińsko-mazurskim.

Z analiz kuratoriów wynika jeszcze jeden paradoksalny wniosek: szkoły choć uczą pod testy, to nie analizują potem ich wyników. - Analiza jakościowa testów wymaga dodatkowych działań. Wyodrębnienia zadań, określenia, który nauczyciel był odpowiedzialny za przekazanie sprawdzanych treści, wyciągnięcia z tego wniosków i podjęcia działań naprawczych - mówi pracownik jednego z kuratoriów.

(ah)

Naga musztra w przedszkolu.

  13.12.2011 15:33
Dyrekcja przedszkola przy ulicy Namysłowskiej szybko zareagowała na doniesienia mediów. Nauczycielka, która miała musztrować przed grupą dzieci nagą trzylatkę została zawieszona do czasu wyjaśnienia sprawy - dowiedział się portal tvnwarszawa.pl.
- Dyrekcja przedszkola i kuratorium oświaty wszczęły postępowanie dyscyplinarne wobec nauczycielki z przedszkola przy Namysłowskiej - mówi w rozmowie z tvnwarszawa.pl Barbara Dżugaj, rzeczniczka dzielnicy Praga Północ. - Opiekunka została zawieszona na czas tego postępowania - dodaje. Decyzja obowiązuje od dziś.
To standardowa procedura. - Obligatoryjnie dyrektor szkoły (przedszkola) zawiesza w pełnieniu obowiązków nauczyciela, jeżeli wszczęte postępowanie karne lub złożony wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego dotyczy naruszenia praw i dobra dziecka - poinformowała rzeczniczka. Wcześniej zaznaczyła, że postępowanie zostanie wszczęte w przypadku potwierdzenia się opisywanych przez "Życie Warszawy" zarzutów.
Możliwe kary
Jak informuje urząd dzielnicy, komisja dyscyplinarna może ukarać nauczycielkę naganą z ostrzeżeniem, zwolenieniem z pracy, zwolenieniem z zakazem pracy w zawodzie przez trzy lata lub wydaleniem z zawodu nauczycielskiego, co jest równoznaczne z zakazem przyjmowania ukaranego do pracy w zawodzie nauczycielskim.
Rzeczniczka dzielnicy szerzej sprawy komentować nie chce. Nie zrobiła też tego na razie dyrektor szkoły. Do tej pory nikt oficjalnie nie potwierdził, że bulwersująca sytuacja rzeczywiście miała miejsca. Urzędnicy ograniczają się do stwierdzenia: "Badamy tę kwestię".
Naga musztra
O sprawie "nagiej musztry" w praskim przedszkolu napisało "Życie Warszawy" opierając się na relacji matki dziecka.
Do zdarzenia miało dojść w placówce przy ulicy Namysłowskiej. Jak opisuje gazeta, wszystko wydarzyło się na oczach matki. Pani Joanna, mama trzyletniej Wiktorii, przyszła do przedszkola, aby pomóc dziecku ubrać się po leżakowaniu, bo wychowawczyni narzekała na brak samodzielności u dziewczynki. Gdy matka pojawiła się w przedszkolu, zobaczyła swoją córkę stojącą całkiem nago. - Wychowawczyni siedziała na krześle, wyśmiewała i znieważała moje dziecko w obecności innych maluchów. Wytykała Wiktorii, że jest ułomna. Wystraszona dziewczynka posiusiała się, stojąc na środku sali - opowiedziała "ŻW" matka dziecka.
Rodzice są zaskoczeni
Pani Joanna z innymi mediami na razie rozmawiać nie chce. Dziennikarze "Życia Warszawy" przekazali nam, że wolałaby się nie ujawniać, bo boi się zemsty.
Rodzice innych dzieci, które chodzą do przedszkola przy Namysłowskiej, są całą sytuacją nieco zaskoczeni. W rozmowie z tvnwarszawa.pl przyznają, że pogłoski o "awanturze" krążyły między nimi jeszcze przed publikacją artykułu. Ci, z którymi udało nam się porozmawiać zgodnie zapewniali jednak, że do tej pory z praskiego przedszkola byli zadowoleni i nie mieli do niego żadnych zastrzeżeń.
Według autorki artykułu z "ŻW" nauczycielka pracuje w przedszkolu od 25 lat.
bf/mz
Kolejna sadystka ?

RSS feed

Ludzie dzielą się na dwie kategorie: moralnych i niemoralnych, z tym że o podziale decydują najczęściej ci pierwsi (Cohen)