Zebranie 26 -01- 2010 r. w SSP w Wyszkowie

Powyższe wypowiedzi nauczycielki-komentatorki ze stycznia 2010 r.odnoszą się do bloga pt. " W cieniu wielkiej polityki" , który stanowi zbiór moich felietonów o różnorodnej tematyce, bez związku z SSP w Wyszkowie oraz powstałym w lutym 2010 r.- w odpowiedzi na głoszone teorie- blogiem "Cuda i dziwy ze szkolnej niwy"

13 cze 2010

Wszystkie informacje o szkole powinny być jawne


EDUKACJA. Dyrektorzy szkół nie tylko niechętnie udostępniają dane finansowe, ale także nie chcą podawać informacji na temat np. liczby pobić na terenie podległej im placówki


Fot. Theta
Do niedawna tematem tabu dla dyrektorów szkół był nawet wskaźnik edukacyjnej wartości dodanej, który określa postęp ucznia.
- Trafiają do nas skargi na szkoły, które łamią prawo dostępu do informacji publicznej. Takich interwencji nie jest dużo, bo rodzice nie znają swoich praw - mówi Szymon Osowski z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej w Warszawie.
Magdalena Walas, wiceprzewodnicząca rady rodziców Szkoły Podstawowej nr 51 w Krakowie, chciała dowiedzieć się, jak wyglądają umowy szkoły na najem pomieszczeń. - Dyrektorka odmówiła odpowiedzi argumentując, że naruszyłaby ustawę o ochronie danych osobowych. W końcu zrezygnowałam z upominania się o te dokumenty, ponieważ dostałam je z Urzędu Miasta - mówi Magdalena Walas. Skierowała jednak skargę na odmowę dyrektorki do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i SKO przyznało rację rodzicom.
Ireneusz Kowalkowski usłyszał od rodziców, że uczniowie ze starszych klas pobili młodszych. Poprosił więc dyrektorkę SP nr 51 w Krakowie o podanie informacji o liczbie pobić, uszkodzeń ciała, agresji słownej, przyłapania uczniów na posiadaniu, paleniu papierosów, piciu alkoholu i używaniu narkotyków. Chciał się również dowiedzieć, czy o takich przypadkach została powiadomiona policja i rodzice. Twierdził, że takie informacje są ważne przy podejmowaniu decyzji o zapisaniu dziecka do szkoły.
Otrzymał odpowiedź, że "żądania zawarte we wniosku nie dotyczą informacji publicznej". W tym miesiącu skierował skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o naruszenie prawa do informacji publicznej.
- Pan Kowalkowski domagał się ode mnie podania bardzo szczegółowych informacji, np. kiedy doszło do pobić. Nie możemy ujawniać nazwisk uczniów, obowiązuje nas ustawa o ochronie danych osobowych - mówi Barbara Bratek, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 51 w Krakowie.
Według Szymona Osowskiego, prawnika z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej, dyrektorka nie miała podstaw, aby odmówić podania informacji o przypadkach pobić, czy ujawnienia danych finansowych. - To są sprawy jawne, ponieważ szkoła jest instytucją publiczną utrzymywaną z naszych podatków - mówi Szymon Osowski. Jego zdaniem szkoła może zataić tylko dane osobowe uczniów, którzy brali udział w bójce. Nie powinna natomiast odmawiać podania danych statystycznych na ten temat.
- Jawne powinny być także wszystkie dokumenty i umowy podpisane przez szkołę, cała jej gospodarka finansowa. Ważne jest także to, że o takie informacje może poprosić nie tylko rodzic, ale każdy, np. dziennikarz - podkreśla Szymon Osowski. Według niego szkoły powinny mieć swoje biuletyny informacji publicznej, w których znajdą się rozliczenia np. pieniędzy płaconych przez rodziców na tzw. komitety rodzicielskie.
Jan Żądło, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Krakowa, nie słyszał o skargach rodziców na odmawianie podania informacji o szkole. Przypomina jednak, że wszystkie dane o szkole są jawne. - Szkoły nie mogą odmawiać podania średniej oceny z egzaminu po szkole podstawowej i gimnazjum - mówi dyrektor Żądło. Do niedawna niedostępny dla wszystkich był wskaźnik tzw. edukacyjnej wartości dodanej, który świadczy o tym, jakie uczeń zrobił postępy. Ostatnio te dane umieściło na swojej stronie kuratorium oświaty.


 Niektórzy dyrektorzy wpisują upomnienia niewinnym osobom, bo tak sobie wymyślili.
Wydaje im się,że mają monopol na władzę i nie uświadamiają sobie , ze coś co nosi nazwę "PROTEST" jest własnością społeczną a nie żadnym szkolnym dokumentem.
Ten świstek bezsensownego papieru miał prawo wziąć każdy i każdy ma prawo nim się posługiwać.
Trzeba było najpierw pójść po rozum do głowy, a nie teraz wyżywać się na pierwszej lepszej osobie....
Trafione jak kulą w płot.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS feed

Ludzie dzielą się na dwie kategorie: moralnych i niemoralnych, z tym że o podziale decydują najczęściej ci pierwsi (Cohen)